środa, 15 maja 2019

miętowe cukierki...

że tak powiem, dostałam do wydziergania... ;))
Tym cukierkiem jest nic innego, jak Milano Cotton Sport.
Skład; 100% bawełny, dł w 10 dkg - 187 m.
Nitka nie jest idealnie gładka, luźno przędzona, sprawia wrażenie surowej. W trakcie robienia na drutach , zachowuje się bardzo dobrze. Na drutach  przesuwa się gładko. Mimo, że nitka w kłębku  nie wygląda finezyjnie, to w gotowym produkcie wygląda feerycznie, doskonale.
Ja jestem z niej bardzo zadowolona, moja ocena; 5/5.
kolor nr. 10, mięta.

popatrzcie sami jak to wygląda..

 

przyznam się, że jeszcze jej nie prałam, mam nadzieję że będzie po praniu ok.
Dostępna jest tu








Pozdrawiam Was mocno, miłego dnia życzę.

niedziela, 14 kwietnia 2019

szydełkiem

robiona Catania Originals wygląda tak...

z reszty nitki od sweterka powstała mała serweteczka


  

z beżu i błękitu zrobiłam kosmetyczkę , na którą wyszło po niecałym  motku, oczywiście razem z frędzlami.






bawełna w 100% bosssska.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Następny post będzie frywolny .. ;)


piątek, 12 kwietnia 2019

Catania Originals

jest tematem dzisiejszego posta.
zaczęłam tuż przed wycieczką , by w wolnej chwili wykończyć co zaczęte.
Moja ocena nitki pozytywna, daję jej 5/5.Robi sie szybko, przyjemnie, nie rozwarstwia się i nie mechaci, co jest tej atutem.Mam w planach zrobić Catanii jeszcze letnią bluzeczkę.
Amegra i Galplast mają jej co nie miara ;) wełny oczywiście ;)



Nieodzownie w moich poczynaniach pomagał mi Bolesław  

Schachenmayr Catania Originals.
skład 100% cotton.
dł.w 50 gr. motku 125m.
Duża gama kolorystyczna, pozwala na wyczarowanie ciekawych i oryginalnych dziergadeł.
Ja zrobiłam kardigran, inspirowany zdjęciami ze strony tejże firmy.. tu
 
Nitka średniej grubości, idealna na wszelkie robótki szydełkowo - drutowe.








środa, 10 kwietnia 2019

kołowiec

poczyniłam dla Ewy..



Wełna Papatya  angora.
skład 20% wełna, 80% acryl.
długość nitki w motku 550m .na kołowca potrzeba ok 2 i pół motka
Oczywiście można ją nabyć tu i Amegra.
lubię robic z tej nitki, nie dość że w przystępnej cenie, wydajna i efektowna.Po praniu robótka też dobrze się zachowuje.
Teraz pokażę Wam kilka foto , no dobrze krótką relację z roboty..

Absencja na blogu była spowodowana wyjazdem relaksacyjnym...
 


w ciekawych okolicznościach przyrody robiłam...

coby zapomnieć o boleniu też robiłam...


i powstał on..

Można go nosić tak...


 i tak..



można załozyc do góry nogami i też będzie ok...


właścicielka pochwaliła się wszystkim na egzaminie wewnętrzym ze specjalizacji.. w achach i ochach pojechała z owym kołowcem do domu...
a ja..
dłubię inne coś...ćpam przeciw bólanty i próbuję wracać do szarej rzeczywistości.
Pozdrawiam Was serdecznie.


piątek, 15 marca 2019

Sabina

Na świat ma przyjść lada chwila. Z racji tego, że bardzo, ale to bardzo owo imię z dzieciństwa mi się wryło w pamięć, postanowiłam dla owej niewiasty poczynić sweterek.
Poczyniwszy jeden, stwierdziłam,że mam resztki bawełny od Dominiki , i zrobię kamizelkę, tudzież bolerko.

Dla zainteresowanych napiszę, dlaczego to imię pozostało mi w pamięci...
Pochodzę z pokolenia, gdzie jeszcze rzeczy były na kartki, kolejki po cukier sięgały po horyzont. O papierze toaletowym można było pomarzyć, a po węgiel tata stał ze 2 doby ...
I tu pojawja się Ona, rzekoma Sabina, oczywiście ruda, ruda jak ja, co dla niej było atutem. Ja pulchna jak pyza, przylepa jakich mało...
Ciotka Sabina , rodzona siostra mojej babki pracowała w restauracji w stolicy. Ciotka przyjeżdżając do małego grajdoła , gdzie w sklepach na półkach był tylko ocet , przywoziła BANANY. Tak banany i bobofruty.i to był ten luksus. I zawsze jak przyjeżdżała przywoziła...
.... i kiedyś przywiozła coś innego, ja od razu widząc ją krzyczałam.."O moja Sabcia przyjechała, przywiozłaś mi b a r a n y.." bo na owy żółty luksus  mówiłam barany...

Sabina,  Sabcia w takim razie będzie miała od przyszywanej ciotki na start dziergałki..

jak wyszło oceńcie sami


oczywiście rozmiar na oko, bo wyrosłam już z takich maluchów...
bawełna, z jakiej firmy nie wiem..




moim zdaniem jedna z lepszych nitek na dziecięce ubranka...

Proszę bardzo  za zgodą mamy Sabina w seweterku..


dziś tak na chwilę, bo muszę odgruzować chaupę przed pójściem do szpitala, bo po operacji, to ja jak zwłoki leżę i kwiczeć z bólu będę.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Proszę trzymać za mnie kciuki.
 


sobota, 2 marca 2019

Zrobić sweterek dla 12 latki...

niby proste...ale to ma być mała 12 latka, a ja mam w domu sporych rozmiarów 12- latkę,,,a wymiarów nastolatki owej brak...
Sprawdziłam kilka tabel z rozmiarami, kilka wieczorów i jest gotowy...

było bardzo trudno uchwycić mi właściwy kolor ubrania. powiem Wam, że to ciemny morski kolor.
Na tym zdjęciu  idealnie uchwycony kolor..( biorąc oczywiście moją ślepotę i brak odpowiedniego światła ;)

  

Oczywiście wraz z wełną otrzymałam wytyczne jaki ma być.
Wzór prosty, acz bardzo efektowny.
Wełna to mój ulubiony  Schachenmayr Merino TENCEL.zakupiony w Galplast.
Wyszło mi 327 gram włóczki.
Z tej samej wełny robiłam kołową kamizelkę.Zapewne będę się powtarzać, pisząc o jej zaletach, takich jak miękkość, minimalna elastyczność co daje sprężystość gotowego produktu. Jedynym mankamentem jest jej mała ilość w kłębku. 50g ma 120 metrów, więc bardzo szybko widać końcówkę nitki.



Moje wyrośnięte dziewczę było modelem ;)



Oczywiście rękawy wrabiane.Nie wyobrażam sobie wszywania tych że ;bo zawsze nierówno bo wystaje, a tak gotowe, równo leży... Zdolność tę posiadłam kilka lat temu podpatrzywszy u jednej z blogerek.Człowiek uczy się przecież całe życie.








Mam tylko nadzieję , że nowa właścicielka bedzie zadowolona.

Pozdrawiam was serdecznie.