sobota, 6 czerwca 2015

3 część wycieczki...

Zamek Grodno....
Tyle czasu minęło , człowiek zapomniał że już wypoczął, i w nowy kierat się wpakował ;)
na horyzoncie następne kilka dni wolnego, więc pojedziemy do mamuni akumulatory ładować, oczywiście nie wszyscy , ktoś musi pracować....

to teraz przejdę do tematu, dzięki uprzejmości kolegi P. pojechaliśmy do Zagórza, zwiedzać zamek....
oczywiście psy z nami pojechały...bo wycieczka bez psów to nie wycieczka...

było miło, pogodnie,a i z niespodziankę bo odwiedziłam jeszcze malutką część rodziny zamieszkałą w Mieroszowie ....reszty nie zdążyłam odwiedzić bo czasobrak był okrutny...następnym razem myślę że na dłużej będziemy.

w drodze...




nie korzystaliśmy z usług przewodnika, woleliśmy indywidualną wędrówkę..
w domu poczytałam o tym miejscu..









w miejscu tym stosowano całkiem wymyślne tortuty....
a może tak dziewicę....


lub łamanie kołem...



krzesełko przed tv....



a tak na poważnie ciężkie musiały być to czasy...aż mnie ciary przechodzą co z tymi nieszczęśnikami tutaj robiono...


                                     







mój mały przeglądzik wypadu dobiegł końca...
skrót taki...
pozdrawiam serdecznie...





poniedziałek, 25 maja 2015

Wieże..

kościelne lubię fotografować....
i inne budynki też ;)....
część 2; czyli pokrótce...tak




zakwasy miałam, po wejściu na tą wieżę....
Karola dzielna była....














stwierdzam fakt...za krótko za mało....
bo fajnie , miło nam było...
ech tam...






pozdrawiam, 
do następnej części....
tym razem będzie Zamek Grodno...


sobota, 23 maja 2015

3 tygodnie

minęły od naszej wycieczki do Wrocławia, a ja nawet jednego zdjęcia nie wrzuciłam....
o fe nie ładnie , nie ładnie...
Jako osoba chodząca wszędzie, prawie wszędzie z aparatem przywiozłam kilka fajnych ujęć, owszem, jednak ze względu na poszanowanie danych osobowych część zachowam dla siebie, częścią się podzielę....
relację z wycieczki przedstawię w kilku częściach....
dziś ...
Skrzaty i psy....


Skrzaty, bo wiadomo, Wrocław posiada ok 212 tych stworków. Zakupiłyśmy z Karolą mapę celem wyśledzenia większości, jednak po kilkunastu minutach biegania z mapą w ręku zrezygnowałyśmy i tak.... polowałyśmy na nie przypadkiem.... ;)


















mój ulubiony ;)





jest jeszcze kilka...ale myślę że tutaj wystarczy...

Psy....
bo mamy kolegę, który jest właścicielem Malamutów, cudownych czworonogów...
Zoya i Zulus....
zawładnęły sercem mojej Karoliny, na tyle, że płakała już po powrocie do domu , bo nie zobaczy długo swoich ulubieńców..
a najlepiej jakbym jej kupiła takie cuda...
i tu pojawia się problem...jeden waży ok 30 kg....
bardzo szybko trzeba było wyperswadować dziecku jej pomysł ..











psy też lubią lody....
w następnym wejściu trochę Wrocławia....