niedziela, 14 sierpnia 2016

Była sobie bluzka


33/2016 Letnia bluzeczka. Gazzal Riva 500 m w 10 dkg.


Owszem była....bo wiecie ....wiskoza cudna... się wzięła i troszkę rozeszła po bokach.
I jak strzelił bardzo dobrze leżała na mojej mamie. I już jej nie mam, bo jest mamina. 
Tu pokazuję gdy ze mną była..



oddanie jej było świadome, bo mam na oku następną nitkę i już oczyma duszy widzę bluzeczkę dla mnie.

W temacie bluzek, to w międzyczasie robię bawełnianą 3 kolorową z Alize. Przody potraktowałam rzędami skróconymi, gdyż tył ma być trochę dłuższy. Ot taka moja fanaberia...
Oczywiście robię na moich nowych bambusowych drucikach...które kupiłam w pasmanterii
 "Po kokardę..."




i powiem wam w tajemnicy że .... coby życie było ciekawsze pewien kleszczor podarował mi chorobę z Lyme...
więc do kolekcji antybiotyk łykam.
Tym mało optymistycznym akcentem kończę ten niedzielny wpis. Pozdrawiam was i uważajcie na kleszcze.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza