sobota, 10 grudnia 2016

Agat

miał być częścią mojego wisiora... miał...
Siostra moja rodzona, osobista, widząc go zażądała, prosząco lub na odwrót ...prosiła żądająco o uszycie właśnie z tego rzeczonego wisior.
najpierw nakleiłam na filc, potem esy floresy narysowałam...w trakcie szycia kilkakrotnie zmieniałam koncepcję.

47/2016 siostrowy.. :)






Kobieta tzn siostra zadowolona.

Jakiś czas temu przeszukując pinterest natknęłam się na naszyjnik w jodełkę, oczywiście że uszyłam, nawet kilka razy w nim wystąpiłam. Niestety dusił mnie mimo że luźne toto na szyi mej było... dusił i już.
Dziś dałam mamie, mama zadowolona. 

48/2016 niebieska jodełka...
zdjęcie na szybko, trochę niewyraźne.



zapięcie może być z przodu , z boku , jak kto tam sobie zawiesi.


teraz zmykam do bombek karczochów.
pozdrawiam serdecznie.


czwartek, 17 listopada 2016

dostałam zadanie...

ma być chusta, w odcieniach szarości, ciepła, najlepiej bez ażurów, i najważniejsze ma być prana w pralce....
szukałam w necie, jednak pojechałam do dziewczyn na Dąbrowszczaków a tam,  pani Ewa pokazała mi 3 motki..


zastanawiałam się nad jednolitą, jednokolorową, jednak kolory tak do siebie pasowały, ze nie mogłam się im oprzeć. Bez porozumienia z główną zainteresowaną, zakupiłam i czym prędzej spakowałam motki, coby robić w podróży .
Oczywiście że jechałam w jednym słusznym kierunku...do mamuni mojej ukochanej, a jakże. Tam jak już pisałam w poprzednim poście, na szybko kończyłam zamówiony wisior, i oczywiście dłubałam chustę.
A że wełenka słusznej grubości na drutach 6 szybko szło....



mamine deski służą za tło...bo lubię ten rustykalny, sielski dizajn.



Chusta wyszła duża, ciepła, spełnia wszystkie wyżej wymienione warunki.Oczywiście że wyprałam w pralce coby sprawdzić czy można...można...



poniżej ja we własnej osobie,
pozdrawiam serdecznie.





wtorek, 15 listopada 2016

Wisiory

były moim priorytetem robótkowym. Ok, nie tylko koraliki ale i druty były w użyciu. O tych drucianych perypetiach napiszę następny post.

koleżanka napisała mi , że potrzebne są 2 kolejne...ok...szyję , szyję i wykańczam te pozaczynane, coby wybór był większy...ups nie nadążam... wyjazd do Gabina już , a końca nie widać w uszytku...
cały warsztat spakowany, szycie będzie kontynuowane na miejscu...

Na ostatnią chwilę, tuż przed wyjazdem do domu do Warszawy zaniosłam gotowe.  Wszystkie się podobały, jednak z braku pewnych możliwości, 2 pozostałe są wolne i czekają na swoje właścicielki :))


doczekały się wspólnego foto..
40 , 41, 42, 43/2016 to wisiory.


ten oczywiście że podobny,do wcześniejszych 3, jednak nie taki sam  ;) (ten model podoba się zazwyczaj)


ten jest wolny, gdyby ktoś chciał nabyć zapraszam na priv.


ten też jest wolny...


a te muszelki dostałam na macie bambusowej. Jola K. bardzo dziękujemy raz jeszcze, widzisz że się przydały....mama zatrzymała dla się te duże, ja mam małe do wisiorów. Mam już koncepcję ...kształty w głowie wibrują,krzyczą... chcą się wydostać na zewnątrz...a tu niestety dopadła taka jedna wełna na chustę i muszę ją skończyć. Muszle poczekają.


44/2016 to obrączka szyta ściegiem peyot z toho 15. Szyje się toto prosto, miło i przyjemnie.


45/2016 to zawieszka w kształcie nuty ...tak nuty proszę państwa. Jak umiałam tak uszyłam. Córka nosi, niestety nie było w domu wolnego  rzemienia, sznurek jutowy jako nośnik nuty jest.

Poprzednim razem, będąc u mamy, szalałam z aparatem w ogrodzie. ...to trawka, to robaczek, to inne zielsko było obfocone....więc troszkę września w listopadzie wam przesyłam.


Tym optymistycznym akcentem kończę ten krótki post. Pozdrawiam serdecznie.


czwartek, 27 października 2016

Wielka chusta


miała mnie otulać zimą.Do koloru kurtki zakupiłam sobie Alize w energetycznych kolorach. Owszem, myślałam, że ten jeden kłębek mi wystarczy...o ja naiwna bardzo....jakże się pomyliłam. Pech mnie ścigał i w tym przypadku, niestety nie było w sklepie więcej sztuk tego koloru. W kombinacjach kolorystycznych pomogły mi koleżanki, zakupiłam motek zwyklaka akrylu (niestety) i kończyłam...





Po wypraniu i zblokowaniu, wyszła naprawdę wiiieeeelllka...



Musiałam tak skromnie wyciągnąć rączkę, gdyż całość w kadrze się nie mieściła...



Jeżeli chcecie potwierdzenia, proszę zapytać Kasi K, która jest jej nową właścicielką, a ja tym samym....zrobię sobie drugą. hi hi wiadomo nie od dziś, że lubię bardzo i czapki i chusty robić...

Miałam już nie kupować

wełen, wiecie o tym bo pisałam niejednokrotnie...ale w tym przypadku muszę, no bo jak zostać bez chusty no jak ...jak żyć... ;)



Tak dla porównania ...na podłodze na kocu 160 na 200 cm sobie leży...
pozdrawiam serdecznie,a zaraz ide z szefem do lekarza.



wtorek, 25 października 2016

Mydlano dziś

będzie....
Musiało minąć sporo czasu, abym dojrzała jak moje mydła, do ich sfotografowania.
Mam tak i już, mój leń przez duże L się niekiedy aktywuje....
Nosiło mnie od rana strasznie  do zdjęć. Pogoda niestety paskudnie smętna, zdjęcia jakie są każdy widzi.

27 lipca ukręciłam na wywarze z nagietka z dodatkiem suszonej pokrzywy.


28 lipca zrobiłam z suszoną pokrzywą, dodatkiem mielonej kawy o zapachu mięty pieprzowej takie...



pachnie pięknie, z peelingiem oczywiście.
p\Pierwsze i drugie gotowe do użycia.



W połowie września robiąc sernik z sera własnej produkcji, ukręciłam na serwatce takie oto mydło...



pachnie delikatnie różami...
Ostatnio na pianie mydlanej, pewien super mydlarz Bartek podał swój przepis na mydło na gorąco w 10 minut. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. Oczywiście nie jestem namiętnym "kopiaczem" czy złodziejem przepisów, lubię eksperymenty.Niektórzy wiedzą, że lubię traktować mydło piekarnikiem w celu wymuszenia fazy żelowej, tym samym przyśpieszając " dochodzenie" mydła.Niestety
  nie miałam w domu jogurtu, ani mleka koziego , zrobiłam i pierwsze i drugie mydło Bartka bez nabiału...
Pierwszego nie potraktowałam folią jak to jest w przepisie, po prostu spieszyło mi się ...niestety...ale tak mnie jakoś sumienie gryzło, bo się nie unosiło do góry tak jak miało... i nie przeszło tej fazy do końca. Wsadziłam je po prosu  do piekarnika..
Wyszło mimo wszystko ok, tylko miękkie było...
teraz jest ok.
ze spiruliną o zapachu gożdzikowym



Przy drugim Bartkowym już lepiej się przygotowałam, sumiennie mieszałam pod folią, cudnie faza żelowa była... w pełnej krasie..
Dodałam tu węgiel aktywny, kawę mieloną dla peelingu..
specjalnie nie mieszałam, aż tak sumiennie tego węgla coby były pasma białego mydła, tak dla lepszej wizualizacji.



I gdyby nie mój następny pech zdrowotny bym robiła następne...teraz troszkę (czytaj ze 2 dni) poleżeć muszę
Niestety zamiast do pracy wrócić w poniedziałek rano, wylądowałam w szpitalu jako pacjent. Co prawda jako jednodniowy pacjent, ale muszę swoje odleżeć. 
Pozdrawiam serdecznie was wszystkich.


poniedziałek, 3 października 2016

Pewna Pani

zobaczyła u drugiej Pani mój naszyjnik... i zapragnęła go mocno...
Po uzgodnieniu koloru, wielkości zaczęłam szyć. W międzyczasie w ręce wpadły mi malutkie guziczki z masy perłowej, nie zawahałam się ich użyć w moim projekcie.
Szyłam dość długo, bo w domu lazaret, sweterek ogoniasty do wykończenia był, a i innych rzeczy tez co nie miara do zrobienia w domu była.


 38/2016 wisior


                                                        

etapy szycia poniżej...


                                           

Czy szyjąc z tyłu też macie taki bałagan jak ja, niestety nie potrafię szyć tak, aby tył był minimalistyczny i porządny.





potem podklejam tył i obszywam, tunelik na szur oczywiście także musi być...





jeszcze frędzle, zabezpieczyć nitki i gotowe....

                         Nowa właścicielka zadowolona, ja także bo sprostałam zadaniu.

Pozdrawiam serdecznie. Idę teraz przytulać szefa, który znów zaczął kaszleć. Już 3  tydzień jego absencji w przedszkolu się zaczyna. Męczy się chłopak okrutnie, dziś noc była koszmarna. Nadmienię że byłam u lekarza już 2 razy z nim i osłuchowo czysty, tylko ten katar który spływa....ech.

Pozdrawiam serdecznie, i życzę państwu zdrowia.

niedziela, 25 września 2016

Ogoniasty

powstał z Alize Diva. Mimo że to mikrofibra, daje efekt jedwabiu lub bawełny z połyskiem.
Sweterek robiłam dla mamy mojej koleżanki. Niestety z powodów różnorakich czas trwania procesu twórczego był znacznie wydłużony. tak czy inaczej gotowe dzieło zawisło na wieszaku celem obfocenia.

37/2016 ogoniasty ...


 z góry przepraszam za jakość zdjęć.synu mi się dorwał do telefonu i coś zmajstrował.









czwartek, 15 września 2016

Moje nicnierobienie

     jak to mówi mój małż, wzmocniło we mnie potrzebę szycia koralikami....
To nicnierobienie dotyczy celów wyższych oczywiście.
Szyję na leżąco, pół siedząco, a najczęściej na stojąco, ot taka mała fanaberia ;)Efekt moich poczynań już pokazuję. Będą one jako nagrody w Spotkaniu Jubileuszowym.



Najpierw przykleiłam muszelkę, potem narysowałam esy floresy i tak wyszedł ni ptak ni delfin.
35/2016 broszka.


postaram się doszyć taką krawatkę na agrafkę, będzie można wtedy zakłać jako wisior.



Do broszki dołączone będzie mydełko.

36/2016 broszka słoniasta


W piosence są cztery zielone słonie, ten jest w niebieskościach, za to z zielonym podkładem z tyłu.






                                       

 Mam tylko cichą nadzieję, że moje uszytki będą nagrodami, które sprawią wiele radości nowym właścicielom. Starałam się wykonać je z dużą starannością, włożyłam w to swoje przemyślenia, uśmiech i serce i czas.
Mydła natomiast są moją dumą. Może nie wyglądają cudnie i równo jak spod ekierki, zapewniam jednak że i skład i dodatek mniszka lekarskiego wpływają dobrze na skórę, nie drażniąc jej. Ci którzy używali to wiedzą....

Pozdrawiam serdecznie