poniedziałek, 15 października 2018

Stroiki jesienne

musiałam zrobić. Miał być tylko jeden, jednak w ostatecznej rozgrywce ma być ich znacznie więcej.
Znów trzeba poprosić kilka moich koleżanek z pracy o półprodukty, tzn zielsko i szyszki bo ja tu niestety w tej betonowej dżungli nie posiadam.
Skrzyneczki kupuje w kiku, gąbkę florystyczną przy cmentarzu, a moje dzielne koleżanki przywożą mi dobro z lasu...
Zobaczcie jakie mi wyszły....dary jesieni...

  zapomniałam kasztanów dokleić...




te zrobiłam wczoraj...

ten był zrobiony w tamtym tygodniu do przedszkola..








skrzyneczka natomiast leży na kolejnej chuście z Papataya..
jednak o tej bohaterce będzie w innym poście, z tej jednej ważnej przyczyny..pożarło mi wszystkie zdjęcia...


wtorek, 9 października 2018

Mieroszów



był miejscem tegorocznego naszego babskiego wypadu, z Karoliną.
Co roku , jak to matka z córką wyjeżdżamy w różne części kraju. Tym razem po wielu zmianach i perturbacjach pojechałyśmy do rodziny.
Mieroszów to miasteczko dolnośląskie o pięknych okolicach więcej tu.
Miasto moich dziecięcych wakacji, wielu wspomnień. Grajdoł jakich wiele, jednak bardzo urokliwy.
Karolina chciała koniecznie zobaczyć góry, zamki i inne atrakcje. Pokażę wam kilka z nich.

Darek brat mój cioteczny zaniepokojony małą ilością zdjęć niech ma na pamiątkę ;))







 

Wyjazd bardzo się podobał, zobaczyłam ludzi i miejsca, których widzieć chciałam od dawna.
Niestety jedna, jedyna siostra moja okazała się  bardzo zajęta przez te 6 dni i nie znalazła dla nas czasu...ot te 480 km to przecież pestka taka malutka i często bywam..nieprawdaż....




















powinien być następny post z wycieczki do Książa, bo wiecie że t moje ulubione miejsce , zapewne , nawet jestem o tym przekonana, musiałam tam kiedyś straszyć...bo czuję się w nim jak w domu.
Pozdrawiam serdecznie.


czwartek, 20 września 2018

PAPATYA



  2 tygodnie temu miałam przyjemność być gościem pewnej Pani Agnieszki , jako tester nowej wełny. Bałam się czy aby się sprawdzę w tym zadaniu... i powiem Wam, że zadanie wykonałam i nawet wyszło spore. Miałam do wyboru druty lub szydełko. Jedno spojrzenie na wełnę i decyzja zapadła. Powstanie chusta... trzeba zobaczyć jak się rozkładają kolory, jak szerokie są pasma kolorów.
Znacie mnie, więc wiecie że chusty to moja pasja...szybka decyzja, szybki wzór... i tak oto co powstało.Według mnie szydełko dla tej wełny odpowiednie nie jest, chyba że grubaśne...ale to tylko moja uwaga.

Kilka wskazówek,
Papatya Angora Cace to motek 200 gramowy, o długości 1100 m. Ja użyłam druty Prym ergonomiczne o nr 7.0

Color 601.
skład 20% wełny
80%akryl.
Wełna z włoskiem, przyjemnie się śliska na drutach, szybko się robi ;))
Tu powiem po cichu że jest do kupienia już w sklepach stacjonarnych... a hurtem można nabyć w
 Amegra




Jestem właścicielem jeszcze kilku kolorów, z których na pewno powstanie zielona moja osobista..i sweterek.

2 tygodnie robiłam ,aż 2 tygodnie, gdyż jak wiecie zarobiona jestem, oczywiście jak większość z was kobiety ;))
Miałam problem z ustawieniem się do zdjęć..ze względu na rozmiar.
Będzie wspaniałym otulaczem, vel kocem na jesień.








Musiałam dziewczę moje zaangażować do pozowania..
I jak wam się podoba?
Pozdrawiam serdecznie.
Postaram się częśćiej tu zaglądać, bo muszę pokazać moje zaległości.


sobota, 1 września 2018

jestem....

Po roku niebytu w necie...
Z pochyloną głową, umęczona, zakręcona...powracam. Nie raz już zapewniałam ze będę regularnie pisać, niestety ...życie...
Dodatkowa praca, dom, uczelnia nie pozostawiają zbyt dużo czasu na taki luksus jak wolny czas.
Co prawda, nie pisząc , nie zaglądając do was , nie pozostawałam bezczynna w tematyce nitkowej.
Pokrótce pokarzę to, co wyszło spod moich rąk :)


chusta , którą zrobiłam dla Heni


ta spodobała się Hani..



ta wełna od Asi , zrobiłam zimówkę


moja pierwsza Miss Gace...


wygląda tak..




niestety zdjęcie było robione na szybko, w złym świetle





                                                
                                            








 postaram się pokazać więcej następnym razem. Teraz to idę pobojowisko sprzątnąć z piasku kinetycznego...
i uratować karolne przed straszną osą, króra lata w drugiej części pokoju.
Pozdrawiam was serdecznie.

środa, 15 listopada 2017

Chust kilka...

Wam pokarzę....
To że lubię je robić wiedzą prawie wszyscy moi znajomi. Nowe , pozaczynane mam w każdej torbie, jeżdżą ze mną wszędzie, czekają ze mną w kolejkach, poczekalniach, są nawet na różnych wykładach....











Są też takie które robią się cichutko w domu...
jest na FB grupa w której comiesięcznym wyzwaniem jest robienie chust na szydełku badź na drutach.

Jednym z wyzwań była chusta ''Lost in time''
Zrobiłam , owszem, jednak jakoś tak do mnie nie przemówiła.... Owszem jest piękna ,jednak nie dla mnie. dałam ją tęścioj, chociaż nie wiem czy bedzie w niej chodzić bo cos mówiła ze ona tak nie za bardzo lubi chusty, woli apaszki... itd.

27/2017



Nitka akryl z bawełną, kupiona na allegro u Agula okazje.


sama mieszałam kolory, miałam swoją wersję jakże popularnych kolorowych motków i kokonków :))

28/2017 to chusta z wełny dropsa, niesamowicie uciągliwej. Niby wełna dobra , a jednak, nie dla mnie. Jedynie dobra dla osób które ''rosną'' np. w szerz.gdyż po wypraniu twór wyszedł kosmiczny. Byłam strasznie zdenerwowana, bo jak tu oddać koleżance takie coś, coś paskudnego, co ma być prezentem. Dałam sobie i jej ( chuście, nie koleżance) szansę.
Owszem blokowanie, parowanie żelazkiem, nadało odpowiedni kształt. W ostateczności efekt końcowy mile mnie zaskoczył, jednak jak dla mnie nigdy więcej takiej włóczki.




tylko takie robocze zdjęcie niestety...

29/2017 następna...tym razem kanciasta...



30/2017 gryząca, ale cieplutka...



31/2017



Na dziś już koniec.Pozdrawiam.